czwartek, 19 listopada 2015

Historia i funkcje giełdy

Nie sposób zdefiniować pojęcia giełdy bez uprzedniego zrozumienia czym jest rynek. Z kolei tego ostatniego pojęcia niepodobna określić bez prześledzenia jego ewolucji. Jedynie bardzo ogólnie i na potrzeby wstępu można stwierdzić, że rynek to ogół stosunków wymiany
w określonym miejscu i czasie, którymi to stosunkami rządzą prawa popytu i podaży.

Ludzkość od czasów pierwotnych prowadziła wymianę. Różniła się ona od naszej dzisiejszej przede wszystkim tym, że wymiana nie była prowadzona przez konkretne jednostki, a miała raczej charakter międzygrupowy. Wynika to z faktu istnienia szczególnych więzi w obrębie tej samej grupy (plemienia) i jasnemu przypisaniu ról każdemu z jej członków. Wszelkie decyzje dotyczące redystrybucji dóbr należących do grupy jako do całości podejmowano kolektywnie. Jednakże wymiana, z uwagi na fakt, iż odrębne grupy na ogół nie pozostawały ze sobą
w pokojowych stosunkach, prowadzona była rzadko, a bodźcem dla niej – tak jak zresztą dzisiaj – była chęć uzyskania dobra niemożliwego lub bardzo trudnego do zdobycia przez jedną grupę, a gotowość „zbycia” przez inną grupę tego właśnie dobra.

Wraz ze zwiększaniem się populacji ludzkich, zmniejszały się terytoria zajmowane przez poszczególne plemiona. Oznaczało to konieczność konfrontacji na neutralnych dotychczas terenach. Konfrontacja mogła przebiegać tylko na dwa sposoby: pokojowo albo wrogo. Na ogół konfrontacja przebiegała w sposób drugi – plemiona nawzajem zwalczały się, silniejsze wypierały słabsze itd. Dopiero gdy produkcja zaczęła przewyższać zapotrzebowanie własne,
w grupach wykształciło się przekonanie o konieczności prowadzenia wymiany. Do tego jednak, z uwagi na ograniczenia terytorialne, potrzebne były miejsca neutralne, czyli takie, co do których plemiona uczestniczące w wymianie mogły być pewne, że nie zostaną zaatakowane przez przeciwników. Dzięki temu coraz mniejsze znaczenie miały rytuały prowadzące do wzajemnego zaakceptowania się – grupy po prostu nie musiały już tego robić, skoro były pewne, że w miejscu, w którym będą wymieniać dobra nie zostaną przez nikogo napadnięte.

Z czasem znaczenie grup słabło z powodu wzrostu znaczenia indywidualnej roli jednostki. Uznano, że grupa jako całość nie musi autoryzować wymiany. Sprzyjał temu oczywiście rozwój pojęcia własności prywatnej. Teraz to jednostka decydowała czy i z kim wziąć udział
w wymianie swoich dóbr. Dało to asumpt do przekształceń w zakresie odpowiedzialności – przestała ona mieć charakter kolektywnej i została zastąpiona odpowiedzialnością pojedynczego dłużnika. Z początku była to odpowiedzialność życiem, czcią, czy wolnością, aż do wykształcenia się w czasach nowożytnych idei odpowiedzialności majątkowej (osobistej).

W analizie ewolucji rynku nie sposób pominąć osoby kupca, czyli pewnego pośrednika gospodarczego (tj. takiego, który zajmował się stale i zarobkowo wymianą) między producentem a nabywcą dobra. Początkowo – w czasach starożytnych i średniowiecznych – rola kupca była bardzo ograniczona, a to z uwagi na fakt, iż popyt na dobra znacznie przeważał nad ich podażą. Dlatego w czasach tych z punktu widzenia ekonomicznego (ale także społecznego, czasem i politycznego) wiodącą rolę odgrywali producenci dóbr.

Role odwróciły się wraz ze zwiększeniem się światowej produkcji. Teraz to podaż zaczęła znacznie przewyższać popyt. Wiązało się to głównie z nowożytnymi odkryciami geograficznymi oraz wzrostem znaczenia technologii, którego kulminacyjnym punktem była rewolucja przemysłowa na przełomie XVIII i XIX w. Kupiec, jako pośrednik gospodarczy, stał się nieodłącznym elementem w przepływie dóbr między producentem a finalnym nabywcą. Rodziło to konieczność uregulowania pozycji prawnej kupca, co zaowocowało autonomicznym prawem kupieckim, czyli lex mercatoria.

Początki kapitalizmu dały kupcom niespotykane dotychczas szanse na koncentrację kapitału potrzebnego, z uwagi na ciągły rozwój nauki oraz nowych technologii, do dokonywania inwestycji. Te ostatnie wiązały się z coraz większym ryzykiem z powodu zwiększania się skali przedsięwzięć gospodarczych. Zjawisko to było z kolei zaczątkiem coraz silniejszego rozwoju – marginalnej dotychczas – gałęzi prawa: prawa korporacyjnego, które starało się utworzyć instytucje prawne pozwalające na odpowiedni rozkład związanego z przedsięwzięciami ryzyka gospodarczego. Proces ten zapoczątkowany z końcem XIX i na początku XX w. trwa do dziś, kształtując współczesne pojęcie rynku.

Pojęcie to zostało zdefiniowane w ekonomii. Brak jednakże powszechnie zaakceptowanego ujęcia, co zresztą, jest w tym przypadku zjawiskiem pozytywnym i uzasadnionymfunkcjami, które rynek pełni. Tak więc rynek można postrzegać (co najmniej) w trzech znaczeniach:
  1.  podmiotowym jako zbiorowość podmiotów zainteresowanych dokonaniem wymiany; podmioty te kreują albo popyt albo podaż;
  2.  przedmiotowym jako miejsce prowadzenia wymiany, co wiąże się z zasięgiem jego oddziaływania;
  3.  funkcjonalnym jako ogół czynności związanych z obrotem dobrami, czyli po prostu rynek jako ogół czynności wymiany.

Żadne z tych znaczeń nie jest dominujące. To, jak rynek powinniśmy rozumieć, zawsze zależy od kontekstu, w którym pada słowo „rynek”.

Dalej, można dzielić już samo pojęcie rynku ze względu na różne kryteria. Najbardziej popularne w literaturze ekonomicznej to:
  1.  kryterium przedmiotowe (czyli jakie dobra są wymieniane na danym rynku) pozwala wyróżnić np. rynki towarowe, pracy oraz rynek finansowy. W ramach tych rynków można wprowadzać dalsze podziały – i tak np. rynek finansowy będzie składał się z rynku walutowego, pieniężnego i kapitałowego. Dalej – ten ostatni może zostać podzielony na rynek czynników produkcji, rynek nieruchomości, rynek kredytowy oraz rynek papierów wartościowych (giełdowy oraz pozagiełdowy);
  2. kryterium terytorialne, dzięki któremu rynek można postrzegać jako lokalny, regionalny, krajowy, międzynarodowy lub światowy; 
  3.  kryterium funkcjonalne, czyli stopnia organizacji (lub też formalizacji) rynku, dzięki któremu można wyodrębnić rynek niezorganizowany oraz zorganizowany (zinstytucjonalizowany), do którego należy zaliczyć giełdy.


A zatem z powyższego należy wysunąć wniosek, że giełda jest de facto rynkiem. Należy jednak uściślić to pojęcie celem odróżnienia go od innych, które również można zaliczyć do kategorii rynku. Nie sposób jednak tego zrobić bez prześledzenia drogi ukształtowania się współczesnej giełdy oraz bez analizy jej specyficznych cech. Ułatwi to nie tylko zdefiniowanie samego pojęcia giełdy, ale także jej (współczesnych) funkcji, co jest zresztą celem niniejszego artykułu.

Większość opracowań z zakresu historii giełdy upatruje jej początków w starożytnych (głównie rzymskich) jarmarkach, czy targowiskach, czyli miejscach, w których okresowo (tj. w odstępach i czasie z góry ustalonym) spotykali się kupcy celem prowadzenia wymiany. W miarę rozwoju tych „spotkań” kształtowały się pewne mechanizmy, jak np. pośrednicy handlowi, dzięki którym zarówno zbywca, jak i nabywca nie musieli być fizycznie obecni na targowisku (jarmarku). Innym przykładem może być pojawienie się towaru standaryzowanego, czyli takiego, który posiadał wcześniej sprecyzowane cechy i sprzedawany był na podstawie próby świadczącej za całość towaru.

Wbrew pozorom chronologicznie pierwsze były giełdy pieniężne, a nie towarowe. Wynika to z faktu, że wymiana towarów nie wymagała tak ścisłej formalizacji jak obrót pieniądzem, co zresztą jest widoczne do dzisiaj. Natomiast obrót pieniądzem ściśle związany jest
z działalnością banków. Te z kolei powstały we wczesnym średniowieczu na terenie dzisiejszych Włoch. Włoscy bankierzy, najczęściej spotykający się w wyznaczonym miejscu
w mieście (zwykle na rynku głównym) przy długich, drewnianych stołach (wł. banco), przyjmowali depozyty pieniężne, które deponent mógł na podstawie przekazu zapłaty podjąć w innym mieście. Przekaz zapłaty był z kolei protoplastą weksla. Ten ostatni wyparł
w rozrachunkach między bankierami (albo raczej: wekslarzami) pieniądz gotówkowy, gdyż rozliczenia następowały właśnie w wekslach.

Z kolei pierwsza giełda towarowa powstała w XIV w. w Antwerpii. Na rynku głównym tego miasta kupcy mieli nie tylko prawo handlować w czasie jarmarków, ale w ciągu całego roku. Rozwój tej giełdy był tak dynamiczny, że już w roku 1503 otrzymała ona swój własny budynek, w którym ponad głównym wejściem umieszczono napis: „In usum negotiatorum cujuscunque nationis ac linguae" oznaczający: „Dla ludzi handlu wszystkich narodów i języków". Kolejne giełdy powstały w Londynie (1536), Frankfurcie (1585), Edo (dzisiejsze Tokio – 1650), Paryżu (1724), Nowym Jorku (1725), Berlinie (1740), Wiedniu (1771), Warszawie (1817), Krakowie (1819), Wrocławiu (1822), Chicago (1848).

Niejasna jest etymologia polskiego słowa „giełda”. Zgodnie z jedną z wersji, przyjmuje się, że pochodzi ona od niemieckiego określenia pieniędzy (das Geld) albo od gildii, czyli stowarzyszenia kupieckiego. W krajach Europy kontynentalnej dominuje nazewnictwo nawiązujące do łacińskiego określenia na sakiewkę z pieniędzmi (bursa). Przykładowo można podać tu językfrancuski (bourse), włoski (borsa), niemiecki (Börse), niderlandzki (beurs), hiszpański (bolsa), czy czeski (bursa).Z kolei w krajach anglosaskich dominuje nazewnictwo związane ze słowem„wymiana” (ang. exchange).

Dziś można wyodrębnić giełdy towarowe, usługowe, papierów wartościowych. Jak to wyżej zostało ustalone, giełda jest rynkiem. W tym miejscu należy dodać, iż jest rynkiem wysoce sformalizowanym (zorganizowanym), patrząc z perspektywy zawierania umów giełdowych, gdyż:
  1.  miejsce zawarcia umowy giełdowej jest ściśle oznaczone, ponieważ skuteczne zawarcie umowy giełdowej nie jest możliwe poza giełdą;
  2. czas, w którym można zawrzeć skutecznie umowę giełdową jest ściśle określony;
  3. sposób (proces) zawarcia umowy jest w wysokim stopniu uzależniony od skomplikowanego otoczenia technologicznego, w którym współczesna giełda funkcjonuje – otoczenie to pozwala m.in. na jak najskuteczniejsze kojarzenie ofert kupna i sprzedaży walorów giełdowych, a także na rozliczanie i rozrachunek dokonanych transakcji;
  4. wymiana na giełdzie jest silnie uregulowana przepisami prawa, dzięki czemu możliwe jest zachowanie (i zwiększanie) zaufania do niej oraz zapewnienie wypłacalności stron umowy giełdowej. I tak na przykład regulacjeprawne ograniczają dostęp do giełdy tylko do podmiotów, które spełniają przepisane wymogi oraz ściśle określają co może być przedmiotem obrotu na niej (tzw. standaryzacja waloru giełdowego).


Takie ujęcie giełdy i jej cech pozwala na określenie jej najważniejszych funkcji – i tak:
  1. giełda służy zorganizowaniu zawierania i wykonywania określonych umów – działa zatem jako pewien „pośrednik”;
  2. giełda upłynnia handel walorami dzięki skoncentrowaniu wymiany w miejscu i czasie, a także dzięki wyłączeniu możliwości negocjowania warunków umowy giełdowej;
  3. giełda umożliwia przedsiębiorcom zebranie potrzebnego do rozwoju kapitału;
  4. giełda reguluje ceny –to na niej dzięki „zderzeniu” się popytu i podaży kształtuje się kurs odzwierciedlający ogólną koniunkturę;
  5. giełda reguluje produkcję – przedsiębiorcy dzięki zdobytemu kapitałowi mają szanse na zwiększenie skali produkcji; ci, którzy nie przedstawiają inwestorom wystarczająco atrakcyjnych przedsięwzięć, nie otrzymują kapitału i nie zwiększają produkcji;
  6. giełda pozwala na usprawnienie ruchu pieniądza – dzięki konkurencji podmiotów uczestniczących w wymianie na giełdzie, pieniądz nie jest skoncentrowany w ręku jednego podmiotu, ale jest rozproszony pomiędzy podmiotami konkurującymi, co ma oczywiście przełożenie na jakość oferowanych przez te podmioty walorów giełdowych oraz na jakość dóbr wytwarzanych przez podmioty na potrzeby rynku pozagiełdowego.


Biorąc pod uwagę powyższe funkcje, należy stwierdzić, że obrót giełdowy wykracza daleko poza samą giełdę, oddziałując na gospodarkę państw, czy nawet całego świata, czego najlepszym – choć negatywnym – przykładem są światowe kryzysy finansowe (choć oczywiście kierunek oddziaływania może być odwrotny, tj. załamanie się gospodarki może wpłynąć na kursy giełdowe). Dlatego też tak istotne jest prawidłowe zorganizowanie tego rynku. Zorganizowanie z kolei oznacza ustalenie jak najlepszych reguły gry, a przez to rozumiem stanowienie dobrego, rozsądnego prawa.

Tadeusz Ferraro

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz